A ciężko było, zajęło mi to niespełna tydzień. Generalnie nie umiałem się zebrać do napisania jakiejś notki na blogu. A jest w sumie o czym pisać.
Ale od początku. Sesja przeminęła jak burza. Może gdybym jednak matematyki sobie nie darował, to bym nadal uczył się analizy matematycznej, twierdzonek, dowodzików i wszelakich drobnych aksjomacików (na 4, 5 i 6 termin
). Stało się inaczej, postanowiłem porzucić szalony pomysł studiowania dwóch kierunków. Co nie oznacza, że matematykiem kiedyś nie zostanę. Pociąga mnie nieco ta tematyka. Ale na razie skupiam się na informatyce, tym bardziej, że mam szanse zostać inżynierem (udało się zmienić tryb studiów!). A propos informatyki: gdybym tak się sprężył, to sesję zakończyłbym przed jej rozpoczęciem, ale trochę się ociągałem z projektami i ostatecznie chwilę mi to wszystko zajęło. Jestem dosyć zadowolony z uzyskanych wyników. Czyli chyba jest dobrze, bo rzadko stwierdzam, że coś co sam zrobiłem mnie zadowala.
Teraz długo wyczekiwane ferie i oczywiście masa planów, zamierzeń, etc, etc, etc…
W przeciwieństwie do lat poprzednich nawet udało mi się zacząć coś z tych założeń realizować. Czytam sobie trochę o II wojnie światowej, trochę gram dla relaksu. Ale najważniejsze: zgłębiam tajniki frameworka Kohana i muszę powiedzieć po kilku dniach “zabaw”, że to narzędzie przerasta moje oczekiwania (choć problemy też się pojawiły – raczej z początkowej niewiedzy). Ale o tym może kiedy indziej, jak posiedzę nad tematem trochę dłużej.
Uff! Wypociłem trochę bajtów tekstu, pozdrawiam,
Jakub